Pytania najczęściej zadawane psychologowi

Moje dziecko zapaliło kilka razy marihuanę. Co robić?

U mojego dziecka (lat 15) stwierdziliśmy zażywanie marihuany. Wykazały to testy, które zrobiliśmy niezwłocznie po tym, jak dziwnie zachowywało się po „imprezie” u kolegi. To pierwszy taki przypadek. (innych narkotyków w moczu nie stwierdzono). Dziecko przyznało się, że zapaliło marihuanę jak dotąd parę razy. Na razie zakazaliśmy wychodzenia z domu i spotykania się z towarzystwem z „imprezy”. Co robić dalej?

W pierwszej chwili z pewnością ogarnia Państwa strach i obawa o życie i zdrowie dziecka. Chcielibyście od razu zapobiec nieszczęściu i potrzebujecie odzyskać kontrolę nad sytuacją. Pierwszy pomysł (poniekąd słuszny) związany jest z wprowadzeniem ograniczeń i zakazów. Pamiętać jednak należy, że skuteczność wprowadzanych ograniczeń zależy od współpracy i wzajemnego zrozumienia stron. Jeśli kontakt dziecka z Państwem był dobry i byliście sobie bliscy przed tymi ograniczeniami, to jest większa szansa, że będą one respektowane.

Dziecko w wieku 15 lat słucha rodziców głównie z powodu szacunku i pozytywnych uczuć, jakie do nich żywi. Czasami stwarza pozory posłuchu ze strachu lub z próby uniknięcia konsekwencji, ale wtedy oszukuje – i prędzej czy później zawarty układ jawnie przestaje obowiązywać. Dlatego najlepiej jest, jeśli uzyskuje się zrozumienie ze strony dziecka co do postępowania rodzica. Żeby to uzyskać, musicie Państwo poświęcić czas dziecku i nie spieszyć się w trakcie prowadzonych z nim rozmów na temat narkotyków i podjętych przez Państwa działań. Musicie Państwo też wiedzieć, do czego dążycie (obietnica poprawy, wizyta w poradni, zmiana zachowania wobec rodziny) i być w tym jednomyślni. Nawet w sytuacji, gdy rodzice mieszkają oddzielnie, powinni z dzieckiem rozmawiać razem, a ustalenia powinny obowiązywać w dwóch domach. Postarajcie się też przygotować emocjonalnie do rozmowy (nie ma nic gorszego jak zerwanie kontaktu w stanie wzburzenia), a także, znając swoje dziecko i to, jak reaguje, postarajcie się przewidzieć co zrobi i zastanówcie się, jak przezwyciężycie jego postawę obronną. Pamiętajcie też, że takie rozmowy nie mogą przerodzić się w jednostronne kazanie. Mówcie o własnych emocjach i oczekiwaniach, posługujcie się konkretami, mówcie otwarcie co zaobserwowaliście. Dajcie też szansę wypowiedzieć się dziecku. Bądźcie też stanowczy i nieustępliwi w dążeniu do porozumienia. Pamiętajcie, że długotrwałe ograniczenie z czasem traci na swojej skuteczności. Dlatego jest ważne, żeby nie tracić z dzieckiem kontaktu, bo to więź z Wami będzie tym, co sprawi, że będziecie mieli na nie wpływ. Sytuacja, która się wydarzyła, może świadczyć o rozluźnieniu więzi dziecka z Państwem. W okresie dorastania, kiedy młody człowiek może się czuć niepewny siebie, różne rzeczy mogą spowodować, że sięgnie po narkotyk. Często wystarczy niska samoocena, żeby w towarzystwie (zwłaszcza nowym) podnieść sobie nastrój i dodać pewności sobie poprzez alkohol czy narkotyki. Jak jeszcze pojawia się starszy chłopak/dziewczyna, który zaproponuje narkotyk, to trudno dziecku odmówić i narażać się na odrzucenie przez towarzystwo, w którym przebywa. Oczywiście powody, dla których Państwa dziecko sięgnęło po narkotyk, mogą być inne, ale właśnie tego warto by się było dowiedzieć. Wtedy Państwo lepiej mogliby pomóc dziecku, a ono byłoby bardziej świadome tego, co nim kieruje, jakie podejmować wybory i jak radzić sobie w sytuacjach dla niego trudnych inaczej niż poprzez używki. Tak jak napisałem wyżej, branie narkotyków ma swoje przyczyny psychoemocjonalne i żeby skutecznie sobie z nimi poradzić, dziecko Państwa będzie potrzebowało pomocy psychologicznej. Taki kontakt dziecka z terapeutą nie może być jednorazowy. Musi to być systematyczna praca, której efektem będzie umiejętność poradzenia sobie w trudnych dla dziecka sytuacjach – a z czasem sytuacje te przestaną być trudne. Jednak żeby praca z terapeutą przyniosła oczekiwany rezultat, dziecko Państwa musi utrzymywać abstynencję. Możecie mu w tym pomóc, umawiając się, że będziecie robili mu co jakiś czas niezapowiedziany test na obecność narkotyku w organizmie. Testy dostępne są w aptekach. Dziecku będzie łatwiej powstrzymać się, gdyż będzie wiedziało, że wzięcie narkotyku zostanie wykryte.

Mój kolega bierze amfetaminę. Jak go przekonać, żeby przestał?

Mój kolega (16 lat) zaczął brać amfetaminę. Coraz mniej przykłada się do nauki i boję się, że zawali szkołę. Jego rodzice nic nie wiedzą, a ja im nie powiem, bo kolega mnie znienawidzi. Co mam robić? Jak przekonać kolegę, żeby przestał?

To rzeczywiście trudna sytuacja. Amfetamina jest niebezpiecznym narkotykiem, silnie uzależniającym psychicznie. Branie tego narkotyku ma swoje konsekwencje. Długi okres brania doprowadza do skrajnego wyczerpania organizmu. Silne pobudzenie oraz zanik samokontroli często prowadzą u zażywających amfetaminę do niespodziewanych i gwałtownych zachowań.

Osoby takie przejawiają drażliwość i agresywność. Wywołana przez narkotyk głęboka depresja i stany lękowe mogą prowadzić do myśli samobójczych jeszcze przez długi czas, nawet po tym, gdy taka osoba przestanie brać. Amfetamina może też wywołać tzw. psychozę amfetaminową. Charakterystyczny dla niej jest niepokój, stany lękowe, zaburzenia orientacji, a nawet omamy słuchowe i wzrokowe oraz urojenia o treści prześladowczej. Objawy te potrafią nawracać (tzw. reakcje nawracające) i człowiek nie jest w stanie nad tym zapanować.

To, co może jeszcze zainteresować Twojego kolegę, to fakt, że zażywanie amfetaminy może doprowadzić do zmniejszenia potencji.

Jednak Twój kolega prawdopodobnie na razie odczuwa tylko korzyści wynikające z brania narkotyku. Z pewnością ma poczucie, że lepiej się bawi, jest śmielszy, odważniejszy, łatwiej nawiązuje kontakty, a nawet może mieć poczucie, że potrafi się bardziej skoncentrować np. przy nauce. Poza tym może mieć poczucie mocy i przeżywać wręcz euforię. Konsekwencje przychodzą później i dlatego jakiekolwiek argumenty mogą do niego nie docierać. Zwłaszcza, że myśli sobie, że kontroluje sytuację i bierze wtedy, kiedy chce. To normalne zaprzeczenie, jakim posługują się osoby uzależnione. Jeśli do tego zauważysz, że Twój kolega coraz częściej sięga po narkotyk „poprawiając” swoje samopoczucie, że zmienia się krąg jego znajomych i dominować zaczynają osoby biorące, zanikają dawne zainteresowania i najważniejszy staje się narkotyk, to oznacza, że wszedł on w drugą fazę uzależnienia, w której poszukuje narkotycznych doznań.

W tej fazie człowiek zaczyna okłamywać i oszukiwać nawet te osoby, wobec których nie stosował tzw. maski i nie udawał. Zaczyna prowadzić podwójne życie i nie wyobraża sobie tygodnia albo dnia bez narkotyku.

W związku z tym, że w tej fazie osoba biorąca zaprzecza własnemu uzależnieniu i unika konfrontacji na tym polu, trudno z nią podjąć rzeczową i racjonalną dyskusję. Taka osoba nie wyobraża sobie życia bez narkotyku i niezwykle trudno do niej dotrzeć jakimikolwiek argumentami. Trzeba ją zatrzymać w tym pędzie do narkotyków.

Najczęściej największą siłę oddziaływania w takich sytuacjach ma rodzina. Nawet jeśli Twój kolega nie jest w najlepszym kontakcie z rodzicami, to nie należy lekceważyć więzi rodzinnych i siły rodziny wpływania na swoich członków. Dobre i bliskie relacje z rodziną są najlepszą metodą na uniknięcie wejścia w uzależnienie od narkotyków czy alkoholu.

Oczywiście odbudowywanie tej więzi to proces długi i trudny, ale przy udziale wszystkich członków rodziny możliwy do zrealizowania. Im szybciej on się rozpocznie, tym większe szanse ma rodzina. Oczywiście rodzina powinna zgłosić się po pomoc do specjalisty ds. uzależnień. Po pierwsze po to, żeby terapeuta pomógł im odnowić więź między nimi. Po drugie, żeby pomógł Twojemu koledze radzić sobie w życiu bez narkotyku. Do interwencji terapeuty najczęściej dochodzi po reakcji rodziców na narkotyzowanie się dziecka.

Żeby jednak rodzice mogli zareagować, muszą wiedzieć, że ich dziecko zażywa narkotyki. Ty możesz zwiększyć ich szansę, dając możliwość szybkiej reakcji. Możliwe, że Twój kolega będzie na Ciebie zły lub będzie chciał zerwać kontakt z Tobą. Jeśli jednak nie zareagujesz, to i tak stracisz z nim kontakt. Poza tym musisz rozstrzygnąć, już we własnym sumieniu, czy bardziej zależy Ci na uniknięciu złości kolegi, czy na ratowaniu go przed narkotykami.

Palę marihuanę i nie wiem, jak przestać.

Mój problem jest taki, że palę marihuanę od 1,5 roku i nie wiem, jak mam przestać. Zdarzają mi się dłuższe (tydzień lub dwa) przerwy, ale jakoś tak się dzieje, że wracam do palenia. Rodzice nic o tym nie wiedzą. Nie piszcie, żebym szedł do jakiejś poradni, bo i tak nie pójdę.

Branie narkotyków wynika z nieradzenia sobie z rzeczywistością taką, jaka jest. Wiąże się to z obrazem samego siebie i świata, poczuciem własnej wartości i wynikającymi z tego emocjami. Obawy, lęki, niepokoje odczuwane nieraz w postaci napięcia i dyskomfortu bez umiejętności nazwania tego, co się przeżywa, człowiek nie raz stara się zlikwidować za pomocą alkoholu i narkotyków.

Jeśli odkryje ten łatwy sposób uzyskiwania odprężenia, to po jakimś czasie trudno mu będzie obyć się bez tego „wspomagacza”. Człowiek przestaje mieć motywację do uczenia się i nabywania umiejętności radzenia sobie z różnymi trudnymi sytuacjami i nieprzyjemnymi emocjami. Co więcej, problemy pozostają nierozwiązane – i nawarstwiają się. Jeśli do tego jesteś nieświadomy powodów, dla których sięgnąłeś po narkotyki, to w momencie zaprzestania używania narkotyków stajesz bezbronny wobec przeżywanej frustracji, wewnętrznego niepokoju i dyskomfortu psychicznego. Pozostaje Ci zapalić albo… jednak udać się po pomoc do terapeuty.

Terapeuta jest osobą, która pomoże Ci rozumieć motywy Twojego działania. Będziesz mógł dokonywać bardziej świadomych wyborów i uczyć się umiejętności radzenia sobie w inny sposób niż poprzez narkotyki. Żeby jednak móc korzystać z pomocy terapeuty w poradni, musiałbyś utrzymywać abstynencję. To, co będziesz przeżywał i doświadczał bez narkotyku, musi być dostępne dla Ciebie i terapeuty. Jeśli nie będziesz w stanie utrzymać abstynencji, to oznaczałoby to tyle, że powinieneś podjąć się leczenia w miejscu, gdzie dostęp do narkotyku będzie niemożliwy, czyli w ośrodku leczenia uzależnień.

Skłamałbym mówiąc, że nie ma osób, którym udało się bez pomocy terapeuty zerwać z narkotykami lub takich, które nie zamieniły odurzenia np. na alkohol. Jednak żeby samodzielnie poradzić sobie, potrzeba dużo samozaparcia oraz trzeba mieć dużą „pojemność emocjonalną”, pozwalającą – przy założonym celu (niebranie) – wytrzymać dyskomfort i frustrację. Niekoniecznie te osoby uzyskały to, co mogłyby przy pomocy psychoterapii. Nie zawsze ich życie jest bardziej świadomie i nie zawsze podejmują działania konstruktywne. Ale trzeba im przyznać jedno. Uwolniły się od uzależnienia od środków psychoaktywnych.

Zrób tak: wyrzuć całą marihuanę, jaką masz. Wyrzuć wszystkie akcesoria. Zerwij kontakt z osobami, które palą. Unikaj miejsc i sytuacji, które są związane lub kojarzą Ci się z paleniem. Spędzaj czas z ludźmi, którzy nie biorą narkotyków. Planuj sobie tak tydzień, żeby każdy dzień miał działanie konstruktywne (może to być nauka, praca, sport…). Zacznij robić coś dla ciała (bieganie, siłownia) – musi to być systematyczne działanie (raz, dwa razy w tygodniu). Zaprzyjaźnij się z kimś nie biorącym i spędzaj z tą osobą czas. Otwieraj się i mów o sobie (oczywiście stopniowo – nie chodzi o ekshibicjonizm, ale o budowanie bliskich relacji). W pierwszych tygodniach pij dużo wody (ok. 1,5–2 litra) i staraj się pocić (najlepiej biegaj) – chodzi o wydalenie toksyn z organizmu. Powiedz o wszystkim rodzinie. Ich pomoc i wsparcie będzie Ci potrzebne. Umów się z nimi, że będą Ci robili niezapowiedziane testy na obecność narkotyku w organizmie. Testy rodzice kupią w aptece. Pomoże Ci to nie ulec pokusie zapalenia „tylko ten jeden raz”.
Jeśli nie pomoże, to zgłoś się do terapeuty w poradni. Zastosuj się do powyższych porad również wtedy, gdy zgłosisz się do poradni.

Wyszedłem z ośrodka, a znowu zacząłem palić trawę. Czy to znaczy, że nie zostałem wyleczony?

Trzy miesiące temu skończyłem leczenie w ośrodku. Byłem tam 1,5 roku. Miesiąc temu zapaliłem „trawę”. Wtedy myślałem, że ten jeden raz niczego nie zmieni. Jednak teraz coraz częściej sięgam po marihuanę. Wczoraj była amfetamina. Czy to oznacza, że w ośrodku nie wyleczyłem się? Co mam robić?

Leczenie w ośrodkach jest trudnym procesem zdrowienia. Programy leczenia opierają się głównie na metodzie społeczności terapeutycznych i poprzez nią odbudowują wartości i uczą pełnienia ról potrzebnych w tych społecznościach. Udział w procesie terapii jest podzielony na kilka etapów, uprawniających do określonych ról i dających przywileje określane przez całą społeczność.

Żeby to przechodzenie z etapu do etapu było możliwe, osoba wychodząca z nałogu musi nabyć pewne umiejętności. Oprócz umiejętności związanych z pracą, jaką wykonuje na terenie ośrodka, są to tzw. umiejętności społeczne, które opierają się na poczuciu własnej wartości i emocji, które skłaniają ją do takiego, a nie innego postępowania. Przed ośrodkiem brak tych umiejętności spowodował m.in. branie narkotyków. Właśnie to myślenie na temat własnej osoby, otoczenia i sytuacji dotykających osobę wychodzącą z uzależnienia oraz jej reakcje emocjonalne muszą ulec przemianie. Osoba lecząca się musi nauczyć się radzić sobie w trudnych i stresujących sytuacjach w sposób konstruktywny, a nie poprzez zażycie narkotyku. W związku z tym leczenie jest trudnym procesem walki z dyskomfortem psychicznym, nieprzyjemnymi emocjami i konfrontacją z innymi leczącymi się.

Są osoby, które wytrzymują ten dyskomfort i które dopasowują się do zasad i norm panujących w ośrodku, nie zmieniając się jednak wewnętrznie. Takie osoby mogą wytrwać i przejść wszystkie etapy leczenia. Wracają jednak do własnego środowiska, a tam zasady i normy nie są już tak oczywiste. Nie ma też społeczności, która ich pilnuje. Osoby te pozostają bezradne, bo nie nabyły umiejętności radzenia sobie z własnymi emocjami i trudnymi sytuacjami. W ośrodku wiedziały, że wystarczy dopasować się do norm i zasad. Tam wszystko było jasne i czytelne i były osoby, które przy nich były, które były na nie uważne i w każdej chwili gotowe dać wsparcie.

Jednak większość osób, które kończą leczenie w ośrodku, przechodzi liczne kryzysy, które otwierają ją na proces terapii i innych. Pozwala to im zmienić się wewnętrznie. Mimo to, ukończenie terapii w ośrodku nie oznacza ostatecznego „wyzdrowienia”.

Każda osoba, która opuściła ośrodek, powinna być w stałym kontakcie z terapeutą (np. w poradni) lub/i uczestniczyć w grupach wsparcia dla neofitów.
Umiejętności i pewność siebie, które nabyła, teraz musi umieć wykorzystać w życiu codziennym, co jest znacznie trudniejsze, gdyż warunki nie są tak sprzyjające jak w ośrodku. Taka osoba najczęściej wraca w środowisko, które nie zmieniło się. Potrzebuje ona wsparcia i porady terapeuty, który pomoże jej zaadoptować się w rzeczywistości pozaośrodkowej i umocnić nabyte umiejętności. Zwłaszcza, że stary sposób radzenia sobie (narkotyki) ciągle jest dla niej dostępny i stanowi dla niej w razie kryzysu alternatywę.

Porównując sytuację do umiejętności jazdy samochodem, trudno oczekiwać od osoby, która dopiero co skończyła kurs prawa jazdy i zdała egzamin, żeby sprawnie radziła sobie na drodze. W sytuacjach trudnych przeżywa silny stres i łatwo jest o wypadek.

Jeśli więc już wróciłeś do narkotyków, to jak najszybciej skontaktuj się z poradnią i tam razem z terapeutą ustalisz, jakiej formie terapii się poddasz. W Twojej sytuacji, gdy już ponownie zacząłeś brać narkotyki, musisz być przygotowany na ponowne podjęcie leczenia w ośrodku. (autor odpowiedzi: Tomasz Głodek)