Maria Reimann

Maria Reimann
Interdyscyplinarny Zespół Badań nad Dzieciństwem UW

Dlaczego i jak pytać o zgodę. Świadoma zgoda jako warunek prowadzenia badań etnograficznych z udziałem dzieci

28 stycznia 2020  

W badaniach społecznych, żeby można było mówić o udzieleniu przez badanych świadomej zgody, osoby badane muszą po pierwsze zrozumieć na czym polegać będzie badanie, a po drugie dobrowolnie zadecydować, że wezmą w nim udział. Z pozoru wydawać się to może bardzo proste, jednak w praktyce sprawa może być dużo bardziej skomplikowana. Można mnożyć przykłady badań etnograficznych prowadzonych wśród przedstawicieli innych kultur, gdzie badacze nie zawsze potrafili dobrze wytłumaczyć badanym, na czym polega praca badawcza, albo samo odmawianie prośbie gościa było tak źle widziane, że niewyrażenie zgody nie było realną możliwością. W takich sytuacjach, choć badani nie sprzeciwiali się pracy badaczy, trudno uznać, że wyrazili świadomą zgodę. Podobne wątpliwości etyczne można mieć zajmując się tak zwaną antropologią we własnym domu, czyli badaniami, których terenem nie są odległe kultury, ale kultura, z której pochodzi badaczka.  Zdarza się przecież, że osoba biorąca udział w badaniu robi to czując się w jakimś sensie zobowiązana i trudno jej odmówić.  O ile jednak w badaniach prowadzonych wśród dorosłych można uznać obie strony za równie silne, a odmowę za możliwą, o tyle w badaniach prowadzonych z udziałem dzieci od początku wpisana jest duża nierównowaga sił wynikająca z samej relacji dorosły-dziecko. Ponieważ od dzieci wymaga się zwykle podporządkowywania się woli dorosłych, a w większości sytuacji społecznych – jak na przykład w szkole, czy w gabinecie lekarskim – rzadko pyta się dzieci o zgodę, czy choćby wyrażenie opinii – uzyskanie świadomej zgody w badaniach społecznych nabiera dodatkowej siły i nadaje relacji dorosły–dziecko specyficznego charakteru. Dziecko nie jest w relacji z badaczką/badaczem kimś, kto ma się podporządkować i udzielać „właściwych odpowiedzi”, ale osobą, której opinia jest istotna.
W ramach pracy w Interdyscyplinarnym Zespole Badań nad Dzieciństwem UW, od 2013 roku zajmuję się prowadzeniem badań etnograficznych wśród dzieci. Prowadziłam wywiady indywidualne i grupowe z dziećmi w różnym wieku, jeździłam też na kolonie letnie, gdzie prowadziłam obserwacje i brałam udział różnych aktywnościach kolonijnych. Jestem też współautorką „Kodeksu dobrych praktyk w badaniach z dziećmi” (do pobrania ze strony www.childhoods.edu.pl), w którym przedstawione zostały szczegółowo założenia etyczne i metodologiczne badań etnograficznych z udziałem dzieci. W niniejszym artykule, opierając się na zdobytych w trakcie pracy w Interdyscyplinarnym Zespole Badań nad Dzieciństwem wiedzy i doświadczeniach badawczych, zajmuję się tematem świadomej zgody w badaniach z dziećmi i tym, dlaczego jej uzyskanie jest koniecznym warunkiem prowadzenia tego typu badań.

Specyfika badań społecznych prowadzonych z udziałem dzieci

Polskie prawo nie wymaga od badaczy zdobycia świadomej zgody od dzieci-uczestników badań. Wymaga jedynie zgody rodziców albo opiekunów. Badaczki i badacze pracujący w nurcie tak zwanych nowych studiów nad dzieciństwem (new childhood studies) nie mają jednak wątpliwości, że uzyskanie świadomej zgody dzieci-uczestników badań jest podstawowym warunkiem, bez spełnienia którego takie badania w ogóle nie powinny być prowadzone. Wynika to ze sposobu postrzegania dziecka: dziecko nie jest według badaczek i badaczy „niedokończonym dorosłym”, kimś, kto dopiero „się staje”, ale pełnoprawnym aktorem życia społecznego, którego należy słuchać z równą uwagą i powagą, z jakimi słucha się dorosłych uczestników badań.
Chociaż prawo do takiego traktowania gwarantuje dzieciom ratyfikowana przez Polskę 7 czerwca 1991 „Konwencja o prawach dziecka”, w szczególności zaś jej artykuł 12, mówiący, że „Państwa-strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania swych własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując te poglądy z należytą wagą, stosownie do ich wieku oraz dojrzałości dziecka”, w praktyce wciąż jeszcze zbyt rzadko dzieci pytane są o opinie w dotyczących ich sprawach. Celem nowych studiów nad dzieciństwem jest zrozumienie w jaki sposób dzieci postrzegają świat, co o nim myślą, jak go doświadczają. Prowadzone wśród dzieci badania etnograficzne mają za zadanie sprawić, żeby głos dzieci został usłyszany i wzięty pod uwagę.
Prowadzenie badań z udziałem dzieci napotyka na dwa rodzaje trudności, których przyczyna tkwi w niemożliwych do całkowitego zniwelowania różnicach między dorosłymi a dziećmi. Pierwsza grupa trudności ma charakter metodologiczny – dorośli i dzieci posługują się trochę innymi językami, inaczej komunikują, używają innych środków wyrazu. A zatem badaczki i badacze muszą znaleźć taki sposób zadawania pytań, który pozwoli dzieciom się wypowiedzieć. Służyć mają temu przede wszystkim tak zwane metody partycypacyjne – rysowanie, opowiadanie historii, odgrywanie scen. W ten sposób badaczki i badacze próbują odejść od „dorosłego”, narracyjnego sposobu opisywania świata i wsłuchać się w opowieść tworzoną przez dzieci. Badaczki i badacze próbują stworzyć przestrzeń, w której dzieci czują się dobrze i bezpiecznie, przestrzeń nie kojarzącą się z dyscyplinowaniem i poprawnymi lub niepoprawnymi odpowiedziami (dlatego na przykład szkoła jest często uznawana za miejsce niesprzyjające prowadzeniu badań etnograficznych z udziałem dzieci). Prace stworzone podczas badań nie są natomiast traktowane jako skończone dzieła, które należy poddać analizie, są raczej pretekstem do rozmowy z dzieckiem, próbą zbliżenia się do jego świata.
Druga trudność wynika wprost ze wspomnianej już nierównowagi sił między dorosłym a dzieckiem i ma charakter etyczny. Dorośli i dzieci, czy tego chcą czy nie, są uwikłani w relacje władzy. Dzieci są na wiele sposobów socjalizowane do posłuszeństwa wobec dorosłych, natomiast w badaniach etnograficznych posłuszeństwo i potrzeba bycia „grzecznym dzieckiem” stanowią raczej przeszkodę dla relacji między badaczką, a badanymi.
W mojej własnej praktyce badawczej „grzeczność” dzieci i ich chęć udzielenia poprawnych odpowiedzi często utrudniały dotarcie do tego, co było ich niezależną, odrębną wiedzą. Szczególnie trudne było to w badaniach, które prowadziłam z dziećmi w wieku 9-11 lat na temat zdrowia, których celem było poznanie opinii dzieci i dziecięcych praktyk dotyczących zdrowego życia. Większość dzieci, z którymi rozmawiałam, odbyła już wiele lekcji na temat zdrowia w szkole.  Im bardziej były „grzecznymi dziećmi” i „dobrymi uczniami/uczennicami”, tym dokładniej powtarzały to, czego się na tych lekcjach dowiedziały. Mam wrażenie, że dotarciu do bardziej niezależnych opinii dzieci pomogły w tych badaniach dwie rzeczy. Pierwszą z nich była praca w małych grupach fokusowych. Dzieci w grupie złożonej ze swoich koleżanek i kolegów czuły się silniejsze i po pierwszych chwilach onieśmielenia zaczynały żartować i rozmawiać między sobą. Ponieważ siedzieliśmy w kółku na podłodze, a ja i moja koleżanka-badaczka, nikogo nie uciszałyśmy, nie poprawiałyśmy, nie mówiłyśmy, jak ma być, atmosfera odpytywania dziecka przez dorosłego (bardzo przeze mnie odczuwana w sytuacji wywiadów indywidualnych) trochę słabła. Dodatkowo, wobec grupy znających się, dobrze się ze sobą czujących dzieci, to to osoba dorosła może się czuć onieśmielona i trochę bezradna, co dodatkowo zmieniało układ sił. Po drugie, dotarciu do dziecięcych opinii na temat zdrowia służyły zadania, w których dzieci w jakiś sposób zapominały o dobrych i złych odpowiedziach i zaczynały się bawić całą sytuacją. Poproszone o narysowanie zdrowego i niezdrowego człowieka zaczynały na przykład wyliczać wszystkie cechy niezdrowego człowieka, a dodawanie jego kolejnych wad zdawało się sprawiać im coraz większą przyjemność.

Badaczka: A teraz narysowałaś tutaj niezdrowego?
Dziecko 1: Jeszcze będzie miał w kieszeni taki pasek i będzie miał w kieszeni coca-colę, hihi.
Dziecko 2: O, narysuję mu jeszcze w kieszeni tego, hot-doga, haha.
Dziecko 1: Moja będzie też będzie taka rozpięta i w ogóle.
Dziecko 2: Haha, coca-colę i jeszcze hot-doga mu narysuję, haha. Jeszcze parówkę mu narysuję i jeszcze będzie miał… jeszcze, będzie jeszcze…

Dzieci coraz bardziej się śmiały i dorysowywały swoim niezdrowym postaciom kolejne atrybuty niezdrowia: zaniedbanie („rozpięta i w ogóle”, „nieuczesana”), uzależnienie (papierosy i alkohol) i wreszcie chuligaństwo. Związek między zdrowiem a chuligaństwem raczej nie miałby szans się ujawnić, gdyby dziewczynki nie zapomniały na chwilę o grzeczności i nie oddały się zabawie.
Dzięki temu przykładowi widać także, jak bardzo w badaniach prowadzonych wśród dzieci kwestie etyczne i metodologiczne są ze sobą powiązane. To, co etyczne – próba oddania dzieciom przestrzeni, sprawczości, władzy, sprawia, że dotarcie do wiedzy i opinii dzieci w ogóle staje się możliwe.
Te dwa aspekty spotykają się również w kwestii świadomej zgody. Ma ona na celu upodmiotowienie dziecka, pokazanie mu, że jest ważne, że sytuacja badawcza to sytuacja, w której to dziecko – jego wola i opinia – się liczą. Takie zdefiniowanie sytuacji jest pierwszym krokiem, który umożliwia – a w każdym razie ma szansę umożliwić – dotarcie do świata dziecka, to znaczy wyjście poza relację opartą na władzy dorosłego i posłuszeństwie dziecka, które chce udzielić właściwiej odpowiedzi. Z praktyki badawczej wiem, że dla dzieci sama prośba o podpisanie dokumentu – takiego, jaki podpisywali wcześniej rodzice – może mieć istotne znaczenie. Dzieci rzadko lub nigdy proszone są o podpisywanie czegokolwiek, dlatego moment składania podpisu, który jest jednocześnie chwilą rozpoczęcia się badań, może mieć znaczenie performatywne. Stanowi początek badania, w którym dziecko i dorosły mają uczestniczyć na równych prawach.
Trzeba oczywiście zastrzec, że sytuacja ta nigdy nie jest do końca równa, dorosły pozostaje dorosłym, dziecko pozostaje dzieckiem, i ostatecznie to dorosły ma władzę. Należy jednak podjąć starania, żeby tę władzę zwiesić, jak również zachować uważność na niewerbalną i nie wprost wyrażoną niezgodę dzieci.

Niezgoda dzieci

Ponieważ pośrednikami między dziećmi a badaczkami są zawsze rodzice lub opiekunowie, dziecko może wyrazić niezgodę na badanie jeszcze zanim w ogóle spotka się z badaczką lub badaczem. Żeby umożliwić dziecku wyrażenie świadomej zgody, której warunkiem jest zrozumienie charakteru badania, należy zapewnić dziecku dostęp do informacji na jego temat. We wszystkich prowadzonych z dziećmi projektach Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem, przygotowywałyśmy ulotki przeznaczone dla dzieci (w wersji dla małych dzieci – do czytania z rodzicami, i dla starszych dzieci i nastolatków do samodzielnego czytania), w których wyjaśniałyśmy, kim jesteśmy, jaki jest cel badania i jaki będzie miało ono przebieg. Dzięki temu te dzieci, które nie miały ochoty na udział w badaniach mogły odmówić na bardzo wczesnym etapie (i skorzystać z pośrednictwa rodziców), a dzieci, które miały ochotę wziąć udział – zrozumieć na czym będzie polegało badanie.
Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci w kontakcie z badaczką rzadko wyrażają niezgodę wprost. Chociaż zawsze mówimy dzieciom – zanim podpiszą formularz świadomej zgody – że w każdej chwili mogą swoją zgodę wycofać i zrezygnować z udziału w badaniu, a my nie wykorzystamy niczego, co powiedziały albo narysowały, taka sytuacja nigdy się nie zdarzyła. Zdarzyło się natomiast wiele innych sytuacji świadczących o tym, że dzieci wcale nie miały ochoty na udział w badaniu, i na takie właśnie sytuacje należy w badaniach prowadzonych z udziałem dzieci uważać.
Czasami łatwo się zorientować już na samym początku, że dziecko nie ma ochoty rozmawiać z badaczką, a zależy na tym na przykład rodzicowi albo nauczycielowi. Rolą badaczki jest wtedy wytłumaczyć osobie dorosłej, że chęć dziecka jest podstawowym warunkiem umożliwiającym badanie etnograficzne. Dla badaczek bywa to oczywiście frustrujące – zdarzyło mi się jechać do innego miasta, żeby porozmawiać z dziećmi, które wyraźnie wolały grać w piłkę i wcale nie miały ochoty na rozmowę ze mną – jednak od zasad etycznych nie ma wyjątku (chociaż pokusa bywa silna), napiłam się więc kawy z rodzicami i wróciłam do Warszawy. Zdarzyło mi się też, że podczas badań prowadzonych w ośrodku kultury w trakcie tak zwanego lata w mieście, jeden z chłopców, chociaż podpisał formularz zgody, nie chciał wykonywać żadnych zadań i ze wszystkich sił starał się uniemożliwić to reszcie dzieci (pracowałam z grupą pięciorga dziewięciolatków). Kiedy zapytałam, czy ma ochotę tu być, bo przecież nie musi, z wyraźną ulgą wstał i poszedł na dwór. Inny chłopiec, w tym samym ośrodku kultury, w innej grupie fokusowej, nie zrobił żadnego z trzech pierwszych zadań. Pytałam, czy ma ochotę uczestniczyć w badaniu, odpowiadał, że tak, nie robił jednak ani rysunków, ani kolaży. Dopiero na ostatnie zadanie dołączył do grupy i wziął udział w rozmowie. Czasem dzieci na chwilę odłączają się od grupy, odchodzą na bok, robią gwiazdę albo dwie, a potem wracają. Czasem zaczynają się wygłupiać i żartować i zupełnie rozmontowują jakieś zadanie (w przypadku prowadzonych przeze mnie badań szczególnie często działo się to, kiedy rozdawałam dzieciom aparaty fotograficzne, prosząc, aby zrobiły w domu zdjęcia „zdrowych” i „niezdrowych” miejsc, i w zadaniach polegających na wspólnym opowiadaniu historii, kiedy każde dziecko dodaje kolejne zdanie do opowieści – tutaj historie zaczynające się od tego, że „Kazio obudził się rano i bardzo bolał go brzuch” często wymykały się spod kontroli, a dzieci – turlając się ze śmiechu po podłodze – wymyślały coraz straszniejsze przygody Kaziowi i jego rodzinie.
Czasami trudno odróżnić, kiedy dzieci mają dość albo wcale nie chcą brać udziału w badaniu, a kiedy po prostu potrzebują chwili przerwy. Trzeba więc sprawdzać, pytać, dawać szansę wycofania się i wyjścia. Świadomą zgodę należy rozumieć nie jako jednorazowy akt – zgodziłaś się, klamka zapadła, teraz masz być grzeczna i wykonywać polecenia – tylko proces, w trakcie którego osoba dorosła ma być uważna i reagować na sygnały płynące od dziecka.

Podsumowanie

Zgoda dzieci na udział w badaniach społecznych nie jest wymagana przez polskie prawo, jednak jej pozyskanie jest szczególnie istotne zarówno ze względów etycznych jak i metodologicznych. Jego celem jest wzmocnienie pozycji dziecka wobec dorosłego, stworzenie sytuacji, w której dziecko czuje, że jego opinia ma znaczenie, a także – sytuacji, w której dziecko znajduje się dobrowolnie i w każdej chwili może się wycofać. Jest to warunek zarówno etyczny jak i metodologiczny do przeprowadzenia badania.
Żeby wyrażenie świadomej zgody było możliwe, należy poinformować dziecko o tym, jaki jest cel badania i jaki będzie miało ono przebieg. Służyć temu mogą na przykład ulotki informacyjne skierowane do dzieci. Trzeba jednak pamiętać, że zgoda jest nie jednorazowym aktem, ale procesem, i że dziecko może swoją zgodę wycofać na każdym etapie badania. Ponieważ dzieci mogą swoją niechęć do udziału w badaniu wyrażać nie wprost, należy przez cały czas trwania badania zachować uważność na sygnały płynące od dzieci.
Ze względu na słabszą pozycję dziecka w wobec osoby dorosłej prowadzenie badań wśród dzieci wymaga szczególnej uważności, pozwalającej przynajmniej częściowo zniwelować nierównowagę sił. Służyć temu mają konkretne zalecenia metodologiczne, szczegółowo opisane w „Kodeksie dobrych praktyk” stworzonym przez Interdyscyplinarny Zespół Badań nad Dzieciństwem Uniwersytetu Warszawskiego. Zalecenia te dotyczą między innymi miejsca prowadzenia badań, używania metod partycypacyjnych do pracy z dziećmi, czy wreszcie sposobu pozyskiwania i rozumienia świadomej zgody.
Na koniec chciałabym jeszcze zaznaczyć, że sytuacje, kiedy dzieci – mniej lub bardziej otwarcie – chciały wycofać się z udziału w badaniach zdarzały mi się w praktyce badawczej bardzo rzadko. Prowadziłam badania wśród dzieci na tematy dotyczące przede wszystkim rodziny i zdrowia i zwykle dzieci, z którymi rozmawiałam chętnie dzieliły się swoimi przemyśleniami i opiniami. Myślę, że dla dzieci – które wciąż rzadko uznawane są za ekspertów w dotyczących ich sprawach – badania etnograficzne, w których mają szansę wyrazić swoje opinie i być z zainteresowaniem wysłuchane, są często ciekawym i przyjemnym doświadczeniem.  Jest również dobrą praktyką zadbanie o to, żeby dzieci miały dostęp do wyników badań, w których brały udział. Warto więc zadbać o stworzenie raportu z badań, którego forma będzie dla nich dostępna i zrozumiała. Przykładem takiego działania może być raport z badań prowadzonych z udziałem dzieci, które urodziły się dzięki metodzie in vitro dostępny na stronie childhoods.edu.pl, albo przeznaczone dla dzieci wersje książek naukowych serii dzieci/granice/etnografie, stworzonej przez Interdyscyplinarny Zespół Badań nad Dzieciństwem i Oficynę Naukową.